niedziela, 26 stycznia 2014

Pierwszy raz w Teatrze Syrena


Chodzenie do teatru potrafi uzależnić. Ostatnio mam przyjemność bywać na samych bardzo wartościowych sztukach, a im jest ich więcej, tym częściej mam ochotę wybywać z domu :)

Wczoraj byłam w Teatrze Syrena na sztuce "Moja Nina" - Monika Mariotti wcieliła się w Ninę Simone, czarnoskórej pianistki. Przez pierwszą godzinę byłam zafascynowana opowieścią Polko-Włoszki, jej pięknym śpiewem, a także muzyką. Później zaczęło być za głośno, nie dla moich uszu, a dym papierosowy, idący ze sceny, był już nie do wytrzymania. Szkoda, że ta końcówka przedstawienie nie do końca była przemyślana..

Teatr godny polecenia, podobno na dole w barze można wypić pyszną lemoniadę - ja jadłam szarlotkę, która bardzo mi smakowała :)

1 komentarz:

  1. Ja byłam zafascynowana całym spektaklem. I nic mi nie przeszkadzało ;) A sernik mają jeszcze lepszy :P

    OdpowiedzUsuń